Silence, I kill you…
Ostatnie dni nie należały do moosowych najlepszych. Ale dzisiaj słoneczko jednak uraczyło nas swoimi szanownymi promieniami. W związku z tym trójka niezaspokojonych dziewek plus jeden niczego sobie bodygard wybrali się w opuszczone rejony w celu zrealizowania swoich schizów.

Na miejscu, poza niebezpiecznymi rzeczami dziejącymi się piętro niżej okazało się, że nasz bodygard ma za słabe nerwy na tą sesję [Pablo: Idę posłuchać głosów].

Nam głosy niestraszne były [no.. prawie], ani wspomnienie ekscesów z przeszłości kiedy to musiałyśmy po dachach uciekać z fabryki do której to wdarłyśmy się przez okno przez nas wybite. Życie niczego nas nie uczy…

Po zbiorowej konsternacji zatwierdziliśmy grupowo szybką ewakuację.

Napisałabym coś więcej, acz mimo emocjibezliku nie mam teraz do wymyślania nawet głowy. Bo Szczepcio się do Pabla wprowadził i jest wesoło (: więc do chłopców wracam . A z sesji nawet zadowolona jestem. Cd na pewno będzie.
enjoy.
edit:
m4tiemu za poprawke dziekuje. czysty rozpęd.