Archiwum dla maj 2009
MlekoŁak.
Moosie postanowiła się wyżyć. To wyżycie sprytnie podciągnie pod zaliczenie. Posłużył jej Hamza, kapeczka mleka, poasystował Pablo.
Podejście pierwsze. Biedny Hamza nie do końca był świadomy co go czeka. Ale Pablo już wiedział…

Jako, że podejście pierwsze było mało satysfakcjonujące, grupa wyżywaczy udała się na poszukiwania odpowiedniej miejscówki do wyżycia poziomu drugiego. Po sprytnym przyuważeniu przez Pabla idealnej miejscówki, grupa wyżywaczy tam oto osiadła i rozpoczęła swoje kolejne działania.

Ostatecznie okazało się, iż dwie mleczne butelki to jednak za mało na dostateczne się wyżycie, więc w drodze powrotnej jednogłośnie, z nieopanowanym entuzjazmem pokroczyli po kolejną, tym razem cięższą amunicję. Postanowili powrócić na miejsce wyżycia poziomu drugiego i nie dać tak szybko spokoju biednemu Hamzie.

Może nie jesteśmy w stanie do końca stwierdzić co czuł model, acz pan z ochrony, który przybył opanować sytuację dziejącą się na “jego” terenie nie śmiał zapytać o nic więcej jak o to, czy urządzamy sobie piknik. Po pytającej odpowiedzi Hamzy, czy chce skosztować maślanki, wziął przysłowiową dupę w troki machając na wszystko ręką.

O tym, iż niełatwo Moosiątkowi pozować, przekonało się juz kilku ważniaków. Jednakowoż na tle Pini Hamza jest niejako szczęśliwcem. Ale to się pewnie niebawem zmieni. Więcej nie zdradzę.
Podejście kolejne podejścia trzeciego poziomu drugiego było podejściem ostatnim…

Nie róbcie tego w domu.
Hamzie dziękuję za się poświęcenie, Babełkowi za asystowanie i jasny umysł.
Prawdopodobnie ta mleczna seria będzie miała swój ciąg dalszy, bo satysfakcja z niej moja nie dotarła jeszcze do możliwości granic. I kadry w głowie też jeszcze się tworzą.
Póki co enjoy.