Archiwum dla lipiec 2009
little changes.
Na początek przedstawiam Wam Weronikę, która już wcześniej pojawiła się przed moim obiektywem, oraz nową modelke Dianę. Wczoraj, otrzymawszy od administracji pewniego obiektu odmowę na złożone podanie o udostępnienie miejscówki na sesję, wybrałyśmy się na poszukiwanie nowego miejsca. Przemierzywszy wzdłuż Gdynię, nieco zmęczone, podirytowane, acz nie zrezygnowane, na przekór piętrzącym się wczoraj przeciwnościom osiadłyśmy w zastanej okolicy.

Jak po raz kolejny nauczyło nas życie, nie miejsce stanowi kluczowy punkt sesji, choć pomóc może. Ów okolica okazała się jednak przyjazną nam. Spotkałyśmy nawet miłych panów, z którego to grona jeden sprezentował nam uroczą zapalniczkę w serduszka.

Świeżak w postaci czteronogiej Diany zadziwiał mnie i bawił coraz bardziej z każdą minutą, mimo zapewnień, iż po trzydziestu minutach będę miała jej dość. Takiego parcia na szkło mogłaby jej pozazdrościć niejedna dwunoga modelka.

Aby ocieplić nieco klimat oraz pozwolić Moosie załatwić to co moosie, obrałyśmy kierunek Sopot, aby tam dokończyć sesję i pozwolić turystom poszczerzyć się na Dianę. Jakby nie spojrzć, jest to idealne stworzonko na podryw, o czym świadczyły bezcenne uśmiechy nawet na twarzach, zdawałoby się, zatwardziałych macho.

Sesja upłynęła nieco podznakiem cziłałowym, acz obie modelki spisały się na medal (:
Mając nadzieję, iż jeszcze przyjdzie mi nagrać taką współpracę, pragnę w tym miejscu ślicznie podziękować Mielonowi oraz jego mamusi za wypożyczenie oraz fachowe przygotowanie wizualne oraz psychiczne Diany do sesji (: