wewnętrzny ekshibicjonizm.

Posts Tagged ‘Pinia

show must go on…

z 3 komentarzami

Daisy na leżąco uciekająca w półśnie pogrążona, mała strużka światła padająca na klawiaturę, elektroniczne brzmienia lecące z mojej lastowej biblioteki, krwawienie z ucha, trzydzieścijeden osób na giegie, przeszywający ból głowy, mięśni, a w tym wszystkim Moosie naiwnie wierząca w cudowną moc połączenia herbaty z maliną i żywą cytryną. Bo tabletek nie cierpi. Znowu powinna się wyspać, bo jutro kolejna sesja. Ale nic to. Na nowo nauczyła sie kłaść późno i wstawać nieco wcześniej. Na nowo zaczyna nocne życie zaplątana w sieć i różne jej “dobra” zniewalające i uzależniające człowieka.

[ Tej Pani dziękuję za tą sesję i mega poświęcenie. I przepraszam, że w tym mrozie zraszałam ją jeszcze wodą ;P Dzielna była. Tu są fotki bardziej bekstejdżowe. serię można zobaczyć tu: dA ]

Zabawne, że ludzie patrząc na zdjęcia pytają jaki mam aparat. Jakby to aparat rozwiązywał wszystkie nieumiejętności zrobienia dobrego zdjęcia. A jak mówię co mam, to robią oczy. Nie wiem czemu mnie to dziwi, ale dziwi.

Chcę już październik i pracę chcę znaleźć. I na mieszkanku być. Mieć tam świeże kwiatki w wazonie i sprawić by wytrzymały dłużej niż dwa dni. Kotka też chciałam. Takiego ładnego z Bałtyckiej Galerii czarnego. Z pyskiem. Kotka nie będzie. No… ewentualnie taki duży, co metr przeszło siedemdziesiątpięć ma i ciemne blond włosy, albo rozjaśnione szatynowe. Ale tym się trzeba będzie więcej zajmować, więcej karmić i miejsca dawać więcej, a na kolana wziąć się nie weźmie. Ale jakoś się z tego wszystkiego cieszę. Niezmiernie wręcz.

i show must go on.

Written by moosiatko

wrzesień 15, 2008 at 11:45 pm